• Wpisów:684
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 19:22
  • Licznik odwiedzin:12 126 / 1758 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Zakładasz, że miedzy nami jest coś takiego, co pozwoli nam zawsze do siebie wracać. Zakładasz, że cokolwiek zrobisz to ja zawsze będę czekać. Nie będę.
 

 
Tak bywa, że to, co miało być wiecznością, okazało się tylko chwilą.
 

 
Jestem zmęczona rozmowami, które prowadzą donikąd.
 

 
"Chociaż wiesz co. Masz stosunek do mnie taki, jaki masz. Odzywasz się wtedy, gdy Ci się nudzi a na co dzień masz mnie gdzieś. Wciskasz kity, bawisz się, masz bekę. Mi to nie pasuje, nie będę dalej obiektem Twoich żartów i laski, do której się odezwiesz, gdy "nudejszyn Cię ogarnia".. Może zawsze taki byłeś a może się zmieniłeś, teraz sama już nie wiem. Ale nie pierdol, że ja jestem dziwna czy coś, tylko przyjmij to jak facet i trochę pomyśl a nie wciąż obarczasz mnie winą za wszystko. Pora stac się poważnym i trochę dojrzalej podchodzić do życia. Żałuję, że w ogole się do Ciebie odezwałam a nie odciełam Cię od mojego życia i, że w wakacje nie potraktowałam Cię tak, jak Ty mnie. Serio myslales, ze bylam taka naiwna? prosze Cie.... Szkoda, że głucha byłam na porady innych, jak mówili, jakim to jesteś dupkiem. Najwidoczniej sama musiałam się przekonać, aby uwierzyć. W sumie to mi nawet Ciebie żal. Wszyscy mają z Ciebie bekę, robisz z siebie nie wiadomo kogo a tak naprawdę, to niczym się nie wyróżniasz. Jestem Twoją przyjaciółką, dlatego mam prawo to pisać i jakoś nie wiem, ogarnąć Cię.. A jeżeli odpiszesz coś w stylu "nie rozumiem Cię albo jesteś dziwna" to już tłumaczę. Minal miesiąc odkąd mieliśmy ze sobą jakiekolwiek kontakt. Sorry ale ja nie będę jakąś tam dla Ciebie furtką, jak Ty to pieknie ująłeś. Totalnie się zmieniłam i po prostu.... Sądziłeś, że co. Że możesz się tak pojawiać i znowu znikać na parę miesięcy? Obiecałeś, że to już nigdy się nie powtórzy. . To jakieś durne poczucie, że Ty musisz być, bo nikt Cię nie zastąpi. To Ty mi to wmówiłeś a gowno prawda. Nikt nie będzie gorszy od Ciebie. Dorośnij i przestań byc takim wyjebkowiczem, bo spoko jest mieć kumpli na dupy i do picia ale tak naprawdę, to jesteś sam. Nie chcesz się przywiązywać do ludzi, bo wiesz, że jesteś wtedy od kogoś zależny i, że sam kogoś potrzebujesz.... A Ty się tak panicznie boisz, że ktoś Cię zostawi........ Takie jest życie. Ludzie przychodzą i odchodzą ale trzeba się cieszyć z chwil obecnych a nie przewidywać najgorsze. Dopoki tego nie zmienisz, będziesz sam, przecież Ty poza mną to chyba nie miałeś na kogo liczyć. No taka prawda stary. Gdy bylo chujowo, Ty wolałeś uciec, stchórzyć. To jest Twój problem. Ale git, teraz to już i tak jest bez znaczenia. Chociaż wiesz co? W jednym z listów pisałam Ci o tekście piosenki... "gdy zwątpisz choć raz powrotów już nie będzie". W 100% tekst się sprawdzil, szkoda, że jak zwykle mnie nie posłuchałeś. A i gdybyś miał klopoty, masz mój numer zapisany? Usuń." Oby miała odwagę to wysłać.
 

 
Ciągłymi upadkami życia nie wygrasz.
 

 
A ja w tym trwam, trwam i trwam... I nie wiem, czy dotrwam.
 

 
Wzięłam swą dłoń do dłoni i myślę, jak tak bardzo mogłam postradać zmysły sądząc, że Cię potrzebuje.
 

 
Czasami, gdy leżę w łóżku, zastanawiam się "co by było gdyby...." Po paru minutach zastanawiania się, bólu i ogarniającej złości stwierdzam, że to przecież i tak jest bez znaczenia. Po co utrudniać?
 

 
To, że głośno myślę o depresji oznacza,że ją mam? A tu nic, tylko pustka.
 

 
Jestem już zbyt nisko by spadać.
 

 
A ja dzisiaj jestem, nie byłam, będę, zostanę, opuszczę, powrócę ale czy kiedykolwiek będzie miało to sens?
 

 
Tak bardzo żałosna wobec miłości, której tak naprawdę nie było. I nie będzie.
 

 
Nie klasyfikujcie mnie jako zdesperowaną małolatę, która nie wie co to życie. W ciągu tych lat zdążyłam juz je poznać wystarczająco. Dopiero, gdy włożysz moje buty i weźmiesz plecak codzienności będziesz mógł ocenić mnie, nie wcześniej.
 

 
Życie, przepraszam Cię za te wszystkie obelgi i bluźnierstwa, które tak często kieruję w Twoją stronę. Przepraszam za te krzyki, rzucanie się bezładnie na łóżko i błagania o śmierć. Czasem po prostu brak mi już sił. Wybacz

 

 
Halo halo, popadam w paranoje. Pomocy
 

 
Non stop słyszę, że muszę być silna. A ja się kurwa pytam dlaczego?
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
No wlaśnie. Radzę sobie jakoś od poniedziałku do piątkowej 17:30. Dlaczego 17:30? Bo wtedy zawsze do mnie przychodziłeś. Potem juz jest tylko gorzej do niedzielnej 23:59. Aż nastanie poniedziałek.
  • awatar BRAK ŻYCIA: Musisz nauczyć się bez niego żyć. Jest źle, ale pomyśl, że może być gorzej . . .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›